Właśnie nadszedł ten dzień (a nawet dwa dni), na który większość z nas czeka z utęsknieniem.
To zabawne, że te dwa dni są dla większości z nas takie magiczne... W weekend pozwalamy sobie na coś więcej: dodatkowa porcja, a może wypad na pizzę? Byle tylko nie skończyło się to tak:
Sama kiedyś w weekendy robiłam sobie tzw. "cheating day", czyli jadłam wszystko na co miałam ochotę. Teraz wydaje mi się to trochę dziwne, ale pamiętam, że wtedy z jednej strony jadłam dużo, mieszałam różne smaki i często było mi po prostu niedobrze, a z drugiej strony nie mogłam doczekać się już poniedziałku i powrotu do normalności.... Na szczęście teraz mi przeszło. Chociaż i tak dieta w weekend różni się od tej "normalnej". Późne śniadanie, czas na przygotowanie większego obiadu... No i przecież świętowanie: urodzin, imienin, rocznic, panieńskich, magisterskich...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania, ale ostrzegam, że wszystkie obraźliwe komentarze nie będę publikowane!