piątek, 2 sierpnia 2013

Weekend!


Właśnie nadszedł ten dzień (a nawet dwa dni),  na który większość z nas czeka z utęsknieniem. 

Przez prawie całe studia pracowałam w weekendy, więc piątek wieczór nie był dla ubłaganym odpoczynkiem. Dopiero od niedawna korzystam z przyjemności, jakie dają dwa dni podrząd błogiego lenistwa.

To zabawne, że te dwa dni są dla większości z nas takie magiczne... W weekend pozwalamy sobie na coś więcej: dodatkowa porcja, a może wypad na pizzę? Byle tylko nie skończyło się to tak:




Sama kiedyś w weekendy robiłam sobie tzw. "cheating day", czyli jadłam wszystko na co miałam ochotę. Teraz wydaje mi się to trochę dziwne, ale pamiętam, że wtedy z jednej strony jadłam dużo, mieszałam różne smaki i często było mi po prostu niedobrze, a z drugiej strony nie mogłam doczekać się już poniedziałku i powrotu do normalności.... Na szczęście teraz mi przeszło. Chociaż i tak dieta w weekend różni się od tej "normalnej". Późne śniadanie, czas na przygotowanie większego obiadu... No i przecież świętowanie: urodzin, imienin, rocznic, panieńskich, magisterskich...

We właśnie rozpoczęty weekend trudniej będzie mi się trzymać diety, ponieważ wyjeżdżam do Gdańska. Bardzo nie mogę doczekać tego wyjazdu, bo już jutro zobaczę długo wyczekiwany występ Cirque Du Soleil - Alegria! Pozostało już tylko 28 godzin! :)

Wszystkim życzę miłego weekendu! Może ktoś również wybiera się do Gdańska? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania, ale ostrzegam, że wszystkie obraźliwe komentarze nie będę publikowane!